[VIDEO] Holender truje glebę, rzekę i powietrze używając od lat dziurawej, archaicznej pompy wodnej bez atestów! Czując się bezkarnym dodatkowo stworzył nielegalne składowisko gumy! A Województwo Lubuskie bezradne!
- Lubuscy urzędnicy nie są w stanie powstrzymać tego nielegalnego zatruwania środowiska. Ta dziurawa, starodawna pompa jest symbolem ekologicznego paraliżu kompetencyjnego w naszym regionie - przekazuje Franciszek Jamniuk, Sołtys wsi Ownice, której mieszkańcy mogą stać się ofiarami tej ekologicznej paranoi!
Prezentujemy film znad rzeki Lenka, który zrealizowaliśmy wczoraj z udziałem Franciszka Jamniuka. Sołtys wskazał miejsce wycieku ropy naftowej ze zbiornika pompy, która po zboczu nadbrzeża spływa do tej czystej, bystrej i jedynej w Województwie Lubuskim rzeki o charakterze górskim.
Wskazał też miejsce drugiej dziury w silniku oraz absurdalne, rzekome zabezpieczenie w postaci piaskowej kuwety!
- Patrząc na ten zardzewiały i śmierdzący w tej leśnej okolicy silnik zastanawiałam się wczoraj, czy spełnia on Unijne normy Euro5 czy euro6? l jeden ze zdumionych obserwatorów podpowiedział, że chyba chodzi o Euro30. A raczej Euro1930 - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net i Telewizja.Patriot2.net, który próbował wczoraj bezskutecznie odnaleźć na silniku jakikolwiek certyfikat dopuszczenia do użytkowania na terenie Unii Europejskiej.
- Lubuskie warte Zachodu? Czy środkowej Afryki? - dopytuje nasz Redaktor Naczelny.
- Od miesięcy próbujemy w różnych urzędach dowiedzieć się, na jakich zasadach tutaj stoi i kto wydał zgodę na to by zatruwał zarówno glebę, rzekę jak i powietrze. Dzieci z naszej wsi kąpią się w tej rzece bo są wakacje. Więc pojawia się pytanie czy są bezpieczne? Jednak nie ma Województwie Lubuskim urzędnika, który byłby w stanie zakończyć tę ekologiczną anarchię - przekazuje Franciszek Jamniuk.
Holenderski przedsiębiorca czując się bezkarnym, stworzył 200 m od pompy dodatkowo nielegalny składowisko gumowych rur. Używał je jako połączenie pompy ze zraszaczem pól. A teraz zużyte porzucił. tworząc na słońcu toksyczne składowisko.
Można je również zobaczyć na filmie dołączonym do niniejszego tekstu. Jeśli np. doszłoby do zapalenia się, toksyczne odpady mogłyby zatruć całą okolicę!
Franciszek Jamniuk zwrócił się o pomoc do posła Rzeczpospolitej Polskiej z ramienia Patrii Zieloni Tomasza Aniśko. Poseł natychmiast podjął interwencję zarówno w Starostwie Powiatowym w Słubicach jak i Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska oraz w instytucji państwowej Wody Polskie. I pomimo zaangażowania się posła w usunięcie tego śmierdzącego i trującego, symbolu biurokratycznej niemożności, żaden Lubuski urzędnik nie odważył się podjąć zdecydowanej decyzji by odłączyć pompę i wywieźć ją na złom!
- Czy prezes Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska odważy się podjechać swoim służbowym samochodem i zaczepić te dziurawa pompę stojącą przecież na kołowym wózku, i wywieźć na złomowisko? - pytał wczoraj Robert Rewiński, podczas wywiadu z posłem Tomaszem Aniśko, który dołączamy do niniejszego artykułu
- A może to sam Pan Wojewoda powinien swoim służbowym autem podjechać, zaczepić dyszel pompy na hak auta i natychmiast zakończyć ten problem? - dopytywał nasz Redaktor Naczelny
Najbardziej wstrząsający w tym wszystkim jest fakt, że liczna dokumentacja środowiskowa, wodna, rolnicza i administracyjna podpisna i popieczętowana przez lubuskich urzędników akceptuje ten paranoiczny i niebezpieczny stan zatruwanie środowiska przez obywatela Holandii w Polsce.
- Ten Holender przez wiele lat pobierał wodę bez licznika, działając niezgodnie z prawem wodnym. Po naszych interwencjach ktoś ten nowy licznik zamontował i urzędowo zalegalizował nie zwracając uwagi, że śmierdząca i dziurawa pompa nie spełnia żadnych norrm - alarmuje Franciszek Jamniuk
Obywatela, który jest świadomy iż gdyby zrobił to w Niderlandach, to dawno służby policyjne i sanitarne zarekwirowały by mu już sprzęt, nałożyły potężne kary finansowe i być może zakazały dalszej działalności gospodarczej związanej ze środowiskiem naturalnym. Bo Niderlandy jak i Polskę obowiązują te same ekologiczne wymogi Unijne. Jednak w Niderlandach są egzekwowane natychmiast i są surowością.
Ponieważ pompa nadal stoi a niepopodal wciąż leżą nielegalnie składowane gumowe rury, dziś pytanie o odwagę i termin usunięcia tej ekologicznej bomby wysyłamy wraz z niniejszym tekstem do Wojewody Lubuskiego w Gorzowie Wielkopolskim. Do wiadomości Prokuratora Okręgowego w Zielonej Górze.
Będziemy się domagać wskazania z imienia i nazwiska osoby, która będzie odpowiedzialna za egzekwowanie tych czynności. Być może razem z Policją, Strażą Pożarną wraz z poddodziałem chemicznym, który powinnien dodatkowo natychmiast zniwelować cały ten teren wokół pompy.
By nie doszło do zatrucia ryb i całego ekosystemu rzeki, tak jak to się stało w ostatnich dniach na granicy Województwa Dolnośląskiego i Wielkopolskiego kiedy to urzędnicy przymknęli oko na katastrofalne zatrucie tamtejszej rzeki Baryczy
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.