[VIDEO] LOT strajkuje, Lotnisko Chopina generuje opóźnienia. Czy ktoś chce wywrócić obie, znakomicie działające spółki lotnicze? Kto zakończy to szaleństwo?
LOT odwołuje połączenia krajowe, europejskie i długodystansowe. Lotnisko Chopina generuje opóźnienie przekładające się na utracone połączenie przesiadkowe. Kto chce zaszkodzić polskiemu biznesowi lotniczemu?
Władze LOT-u zwolniły wczoraj dyscyplinarnie 67 osób z personelu pokładowego. To skutek strajku, jakie załogi podjęły w konsekwencji sporu z władzami znakomicie prosperujacej spółki. Chodzi o podwyżki i wynegocjowanie lepszych umów pracowniczych.
Jednak konsekwencją tych działań jest frustracja pasażerów, którym LOT odwołuje kolejne połączenia. Dziś nie mogli oni dolecieć m.in. z Zielonej Góry i Szczecina na loty zagraniczne. Nie przyleciały poranne samoloty z Amstedamu i Hamburga. Z tras azjatyckich też nie przyleciały Dreamlinery uziemione przez najlepszych pilotów LOT-u
Dodatkowy problem powstał dziś na Lotnisku im. Fryderyka Chopina. Z godzinnym opóźnieniem wyleciał samolot Lufthansy do Monachium. Bo ktoś zostawił walizkę. A dotarcie i wyjaśnienie całej sprawy zajęło służbom lotniska aż godzinę.
Całość przełożyła się na utracone loty z Monachium. Nasz Redaktor Naczelny lecący dziś tym samolotem, utknął na lotnisku w Monachium. Spóźnił się 2 minuty na lot do Dublina. Teraz czeka 7 godzin na następny samolot tracąc cały dzień pracy w Irlandii.
- Dostałem butelkę wody i voucher na 10 euro w lotniskowej restauracji. Ale straciłem zrozumienie dla tego, co dzieje się w Warszawie, z polskimi spółkami lotniczymi. Czy komuś zależy na tym, by pasażerowie utracili zaufanie do lotów z Warszawy? Wybrali inne lotniska i inne połączenia? - pyta Robert Rewiński
LOT każdego dnia przestoju maszym traci krocie. Trwający tydzień strajk wygenerował już miliony złotych strat. Czy ktoś powstrzyma to szaleństwo?
Wszelkie nowe informacje na ten temat będziemy przekazywać na bieżąco, również poprzez naszego Facebooka i naszą stację Telewizja.Patriot24.net
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.